Strings Magazine 7/2011
Laurence Vittes
MusicWeb International 9/2010
Laurence Vittes
Twoja Muza 2/2009
Janusz Wawrowski, Mateusz Goc
The Strad 8/2008
Robin Stowell
Twoja Muza 8-9/2007
Krzesimir Dębski
Ruch Muzyczny 11/2007
Józef Kański
HI-FI i Muzyka 1/2008
Hanna Milewska
Paganini: 24 Kaprysy op. 1 (recenzja płyty)
Musiało minąć wiele czasu, zanim 24 Kaprysy op.1 Paganiniego zajęły należne im miejsce w "żelaznym" kanonie literatury wiolinistycznej obok takich dzieł, jak suity Bacha. Tak przynajmniej są postrzegane przez wytrawnych skrzypków.
Kaprysy powstały w 1831 roku, w czasie, gdy Paganini debiutował w Paryżu. Stanowią one niezwykły, 80-minutowy poryw twórczy, który we właściwy sposób mógł pojąć, delektować się i objąć w całości tylko ktoś, kto posiadał w Paryżu kasyno swojego imienia. Ich nieprzemijającą wartość potwierdziło ostatnio nagranie Wihan Quartet w aranżacji Williama Zinna oraz najnowsze nagrania Jamesa Ehnesa, Thomasa Zehetmaira i Julii Fischer.
Polski wirtuoz skrzypiec Janusz Wawrowski gra to dzieło z wyjątkową pasją. W tym sezonie wykonuje Kaprysy w ramach multimedialnego projektu "Ultimate Paganini" razem z wiolonczelistą Marcinem Zdunikiem (z którym nagrał również DVD z Kaprysami) oraz instrumentalistą audiowizualnym Maciejem Walczakiem.
Wawrowski troskliwie i wiernie wydobywa ukrytą pod kaskadami nut myśl Paganiniego, zarówno w warstwie strukturalnej, jak i dramatycznej. Grając perfekcyjnie technicznie na współczesnych skrzypcach Wojciecha Topy, jednocześnie wydobywa nieskończoną głębię i piękno tych miniatur.
Ostatnio pojawiło się tak wiele nagrań kompletu Kaprysów, iż stało się niemal zasadą, że pojawia się również podstawa danej koncepcji wykonawczej.
W tym przypadku jest to niezwykle pasjonujący tekst Marcina Majchrowskiego, który podnosi wiele ważnych pytań i proponuje wiele nowych koncepcji zarówno w kwestii zawiłości samych Kaprysów, jak i ich wpływu na twórczość kompozytorów współczesnych Paganiniemu oraz następne pokolenia twórców, nie ograniczając się tylko do Witolda Lutosławskiego.
Laurence Vittes, Strings Magazine 7/2011
Pełny tekst recenzji tutaj
do góry
___________________________________________________________
Międzynarodowy Festiwal Muzyki Kameralnej "Muzyka na szczytach" Zakopane 2010
(...) Wawrowski przez cały wieczór prezentował znakomitą umiejętność prowadzenia fraz, a dźwięk jego skrzypiec w dolnych rejestrach był tak niespotykanie ciemny i uwodzicielski, że prawie przypominał barwą dźwięk altówki. Jego wirtuozeria techniczna, którą można było usłyszeć na jego płycie z 24 Kaprysami Paganiniego potwierdziła się w całej okazałości.
Laurence Vittes, MusicWeb International
Pełny tekst artykułu tutaj
do góry
___________________________________________________________
Najważniejsze wydarzenie w muzyce
Za pomocą orkiestr młodzieżowych w Wenezueli resocjalizuje się młodocianych przestępców i osoby z marginesu społecznego, co jest ewenementem światowym.
Moja podróż do Wenezueli rozpoczęła się w Berlinie, gdzie spotkałem się z dwoma kontrabasistami pracującymi w Filharmonii Berlińskiej: Edicsonem Ruizem
i Januszem Widzykiem. Już na początku Edicson, Wenezuelczyk i wychowanek fundacji FESNOJIV, przestraszył mnie mówiąc, że Caracas jest najniebezpieczniejszym miastem w Ameryce Południowej. To samo zresztą potwierdził później ambasador Krzysztof Jacek Hinz.
Po przybyciu na miejsce okazało się, że przez całą naszą wizytę organizatorzy nie dali nam tego odczuć. Przyjęto nas wspaniale, warunki były świetne. Zawsze towarzyszył nam opiekun, oczywiście wychowanek fundacji.
Jedna wielka rodzina
FESNOJIV to rzeczywiście jedna wielka rodzina. Jej wychowankowie pracują w rozmaity sposób - od gry w orkiestrze po prace administracyjne. Najbardziej ujmuje to, że starsi pomagają młodszym nie tylko w graniu, ale również w rozwiązywaniu codziennych problemów.
Do młodych ludzi można docierać zarówno przez sport czy rozrywkę, jak i kulturę wysoką, muzykę poważną, i w ten sposób wyciągać ich z szarej, smutnej
codzienności, często naznaczonej konfliktami z prawem. Marzeniem byłoby stworzenie takiego projektu w Polsce.
Praca z młodzieżą podczas warsztatów była dla mnie ogromnie inspirująca. Młodzi Wenezuelczycy chłonęli wiedzę, którą im przekazywałem. Niektórzy z nich mówili nawet, że przyjadą studiować do Warszawy.
Pasja i ekspresja
Podczas wieczornego występu wykonaliśmy razem z Młodzieżową Orkiestrą Symfoniczną im. Simona Bolivara pod dyrekcją Pablo Castellanosa "Koncert skrzypcowy
D-dur" op. 77 Brahmsa oraz wspólnie z Januszem Widzykiem - "Gran Duo Concertante" Bottesiniego. Atmosfera była gorąca, publiczność przyjęła nas bardzo
serdecznie. Orkiestra zaprezentowała mistrzowski poziom wykonawczy, a młodzi artyści wykazali się niezwykłą muzykalnością oraz niesamowitą pasją i ekspresją.
Nasze wspólne muzykowanie było dla mnie wielką przyjemnością i wspaniałym artystycznym przeżyciem.
Mimo, iż Wenezuela jest niebezpiecznym krajem o ciężkiej sytuacji polityczno-gospodarczej, to fundacja stworzyła tak wspaniałą atmosferę i warunki, że nie zauważyliśmy tych problemów bezpośrednio. Doskonała organizacja całego przedsięwzięcia oraz prywatne zaangażowanie i serdeczność, którą okazywali nam opiekunowie podczas całego pobytu budziła podziw. Tego profesjonalizmu wiele europejskich instytucji mogłoby uczyć się od FESNOJIV. Wenezuela to piękny kraj. Cieszę się, że właśnie tutaj po raz pierwszy stanąłem na ziemi Ameryki Południowej.
Janusz Wawrowski, Mateusz Goc, Twoja Muza 2/2008
Pełny tekst artykułu tutaj
do góry
___________________________________________________________
N. Paganini - 24 Kaprysy op. 1 (recenzja płyty)
Każdy skrzypek, który może pochwalić się nagraniem wymagających Kaprysów Paganiniego z taką precyzją, przejrzystością i technicznym opanowaniem, wart jest pochwały. Ale polski skrzypek Janusz Wawrowski idzie o krok dalej i nie tylko spełnia powyższe kryteria, ale wykonuje to dzieło z nadzwyczajną wirtuozerią i wspaniałą muzykalnością. Uczeń Mirosława Ławrynowicza (Warszawa) oraz Yaira Klessa (Graz) posiada konsekwentną, przyjemną dla ucha biegłość techniczną, przejrzystość i przekonanie, szczególnie, gdy prezentuje to wszystko z taką pewnością siebie. Przykładem jego mistrzostwa są palcowane oktawy i tryle oktawowe w kaprysie nr 3; dwudźwięki i akordy w kaprysach 4 i 14; płynne legata w kaprysach 1, 5, 7 i 10; ścisłe legata w kaprysie 12; nieregularne akcenty w kaprysie 16. Wawrowski czuje się, jak ryba w wodzie, gdy z rozbrajającym urokiem prowadzi liryczne frazy włoskich melodii (tak, jak w ekspresyjnym Amoroso kaprysu 21 lub w Andante otwierającym kaprys 11), uwypuklając dialogi w pasażach (kaprysy nr 2 i 9) czy wprowadzając dynamiczne kontrasty w powtarzanych pasażach (kaprysy nr 17 oraz dziewiąta wariacja kaprysu 24).
Pomimo kilku nieznacznych zastrzeżeń - tremolanda w lewej ręce w kaprysie 6 mogłyby być wykonane pewniej, rozczarowuje klimat kaprysu 14, kilka niekomfortowych momentów w epizodzie sul G kaprysu 19, czy szósta wariacja w kaprysie 24 - Wawrowski przez niemal 80 minut nieprzerwanie oczarowuje słuchacza atmosferą charyzmatycznej wirtuozerii. Jego świetna technika, nieskazitelna intonacja oraz wspaniały klimat tego nagrania, tylko potwierdza, że jego perlista barwa jest czysta, przyjemna dla ucha i wolna od trzasków, szczególnie w pasażach granych w wysokich rejestrach.
Robin Stowell, The Strad 8/2008
Pełny tekst recenzji tutaj
do góry
___________________________________________________________
N. Paganini - 24 Kaprysy op. 1 (recenzja płyty)
24 Kaprysy op.1 Niccolo Paganiniego - to jedno z największych artystycznych wyzwań, które podejmują tylko najlepsi z najlepszych skrzypków. To zbiór karkołomnych fajerwerków wirtuozerii, skrzyżowanych z niezwykle wyrafinowanymi i pięknymi melodiami, które na początku XIX wieku zachwyciły świat, a kompozytora uczyniły najsłynniejszym, legendarnym wirtuozem skrzypiec. Paganini grał też doskonale na gitarze i część pomysłów zawartych w Kaprysach wywodzi się z myślenia gitarowego. Wykonywanie wszystkich 24 kaprysów zdarza się bardzo rzadko i oceniane jest bardzo często w kategoriach niemal sportowych; czy uda się przeskoczyć lub dobiec do końca?
Na pewno nie dzieje się tak z sensacyjnymi wykonaniami Janusza Wawrowskiego. Ten młody skrzypek gra nie tylko perfekcyjnie technicznie, ale zachwyca także swoją muzykalną, niebywale współczesną ekspresją. Rozprawia się z zadziwiającą swobodą mistrza, z pułapkami ukrytymi w każdym z kaprysów. Słucha się jego muzyki zapominając, że są to diabelnie trudne frazy. Rarytas najwyższej jakości!
Krzesimir Dębski, Twoja Muza 8-9/2007
do góry
___________________________________________________________
N. Paganini - 24 Kaprysy op. 1 (recenzja płyty)
Bardzo niewielu skrzypków porywa się na publiczne wykonywanie kompletu najeżonych trudnościami 24 Kaprysów Paganiniego, a jeszcze mniej wirtuozów chce podejmować ryzyko rejestrowania ich na płytach. Sam kompozytor nie traktował tych frapujących utworów jako zwartego cyklu. Stały się one jednak - jak ktoś mądrze powiedział - "biblią każdego skrzypka", ale ich kompletne nagrania powstają dość rzadko. Dopiero w tym roku pojawiło się pierwsze polskie takie nagranie, a jego śmiałym "autorem" jest wybitnie utalentowany 25-letni Janusz Wawrowski, jeden z najlepszych wychowanków zmarłego przed niespełna dwoma laty prof. Mirosława Ławrynowicza, pod którego kierunkiem w 2004 roku ukończył z wyróżnieniem warszawską Akademię Muzyczną.
Nagranie tych utworów, piętrzących najtrudniejsze problemy techniki wiolinistycznej w sposób wysoce artystyczny, a niekiedy wręcz odkrywczy, przynosi zaszczyt młodemu polskiemu skrzypkowi. Potwierdzają to opinie wybitnych autorytetów, ze sławną Idą Haendel na czele.
Porywająca gra Wawrowskiego robi szczególne wrażenie w Pierwszym Kaprysie E-dur, gdzie przykuwają uwagę mknące w zawrotnym tempie staccatowe pasaże. Znakomity jest także tremolowy Szósty, zdumiewający brawurowymi pochodami podwójnych dźwięków Dziewiętnasty oraz Dwudziesty czwarty z wariacjami na słynny później (gdyż przez wielu kompozytorów podejmowany) temat.
świetną technikę i wirtuozowski polot szczęśliwie łączy Wawrowski z wysoką muzykalnością i szlachetnością prowadzenia melodii w lirycznych partiach Kaprysów, co ujmuje słuchacza w Kaprysach IV, XI i XXI. Niektóre miniatury traktuje jednak młody skrzypek trochę bezosobowo, ale przy takich kompletach to chyba - niestety - nieuniknione. Mimo to płyty słucha się z podziwem i przyjemnością.
Józef Kański, Ruch Muzyczny 25 XI 2007
do góry
___________________________________________________________
N. Paganini - 24 Kaprysy op. 1 (recenzja płyty)
Tej płyty warto posłuchać nie tylko dla wirtuozerii wykonawcy, lecz (gdyby nawet ktoś nie lubił Paganiniego lub obrzydł mu kaprys 24.) także dla jej strony sonorystycznej. Nie podano, na jakich skrzypcach gra Janusz Wawrowski, a szkoda. Jeśli nawet nie jest to instrument z najwyższej półki cenowej, to jego cechy akustyczne, w połączeniu z doskonale dobranymi strunami oraz parametrami realizacji nagrania, daty zachwycający efekt - żywy dźwięk, delikatny pogłos. Dość ostre, "surowe" brzmienie z pewnością nie pasowałoby do interpretacji np. koncertu Sibeliusa, natomiast w kaprysach Paganiniego sprawdza się bezbłędnie, umożliwiając precyzyjne pokazanie wszystkich zagwozdek technicznych, którymi kompozytor naszpikował swe najsłynniejsze utwory.
Wawrowski, uznając, i słusznie, konieczność sprostania tym trudnościom, skupił się na wydobyciu z kaprysów pięknej muzyki. Potraktował je nie jak kilkuminutowe bezduszne sekwencje motoryczne, lecz jak piękne melodie, a czasem wręcz liryczne arie. Dar interpretacyjnej "bilokacji" pozwala mu klarownie rozdzielić plan melodii od tła akompaniamentu (choćby w kaprysie I i XII). Subtelnie stosuje dynamikę echa. Tryle czasem brzmią jak drżenie szyby i wywołują intrygujący dreszcz w uszach (kaprys III). Wrażliwość na niuanse artykulacji i barwy pozwalają Wawrowskiemu przekształcić kaprys VI w romans rosyjski grany na bałałajce.
Płyta jest pierwszym w polskiej fonografii nagraniem kompletu kaprysów op. 1 Paganiniego, a Janusz Wawrowski to jedyny polski skrzypek, który wykonuje pełny zestaw w czasie koncertów, zmagając się, jak mówi, "z samym sobą, z własną wolą, umysłem i instrumentem".
Hanna Milewska, HI-FI i muzyka 1/2008
do góry